Powinieneś mieszkać zagranicą

Uważam, że każdy powinien spędzić zagranicą przynajmniej rok. Gdzieś naprawdę daleko, w kulturze kompletnie obcej; i nie w zamkniętej enklawie, compoundzie z wysokim murem i bramkarzem, tylko wśród tubylców.

Uczy to dystansu do własnej kultury oraz leczy z poczucia jej wyższości nad innymi. Nie ma kultur gorszych i lepszych, bo każdą z nich tworzą ludzie, a ci są równie różni w świecie muzułmańskim, afrykańskim czy amerykańskim co europejskim. Nie możesz logicznie ocenić innej kultury jako gorszej, bo zawsze spotkasz kogoś kto przeczy stereotypowi i ta osoba też tą kulturę tworzy. Tak samo działa to w drugą stronę. Ludzie różnią się nawet na poziomie szkolnej klasy.

W moim liceum w tej samej klasie siedzieli religijni muzułmanie, gej, dziewczyny bez chusty, z chustą, osoby wierzące niepraktykujące, chrześcijanie i agnostyk. Zero kłótni.

Jeśli to zrozumiesz, zrozumiesz drugiego człowieka, bo zobaczysz człowieka, a nie stereotyp. To nie przyjdzie z dnia na dzień i wymaga regularnej interakcji z tubylcami, ale warto. Zrozumienie ułatwia życie, bo pozbawia cię lęku przed nieznanym i ogranicza stres. No bo jeśli wiesz na czym stoisz, to czego masz tego się bać?

To jest szczególnie ważne w dzisiejszych, “niepewnych” czasach. One wcale nie są niepewne; jest tylko niepewność nakręcana przez media, dla których nie istnieje grzeczny imigrant i czasy pokoju. Strach i niepewność to najniższe ludzkie instynkty i można na nich dobrze zarobić.

Nie ma jednak strachu jeśli nie ma niewiedzy, nie ma niewiedzy jeśli jest doświadczenie. Doświadczenie jest najpewniejszym źródłem informacji, bo dostajesz informację z pierwszej ręki, z centrum wydarzeń – czyli z perspektywy nieprzemielonej cudzą interpretacją. Wykorzystaj to dla własnego zdrowia psychicznego.